Express-owa szukalnia

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zespół. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zespół. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 marca 2015

Muzyka filmowa - soundtrack VII Underground



Siódma odsłona muzyki filmowej, którą chcę zaproponować to Goran Bregović i soundtrack do filmu Emir'a Kusturicy pt. "Underground".

Goran Bregović jest znany polskiej publiczności i polskiemu słuchaczowi m.in.: za sprawą popularnego albumu wydanego w roku 1999 wraz z Kayah pt. "Kayah i Bregović", który bardzo głośno i szeroko rozszedł się na rodzimym rynku muzycznym (ponad 700 tys. egzemplarzy). Zawierał takie hity, jak: "Prawy do lewego" czy "Śpij, kochanie śpij", przy których bawiła się cała Polska od dyskotek, klubów, zabaw ludowych po wesela. Później współpracował również z Krzysztofem Krawczykiem ("Mój przyjacielu").

Więcej o Kayah moim okiem w zestawieniu pt. Polska biało-czerwoni:
http://expressyourselfmom.blogspot.com/2014/09/polska-biao-czerwoni-odsona-i-sza.html

W latach 90-tych ja również poznałam Bregovicia, ale trochę wcześniej i nie za sprawą wspomnianego wyżej albumu z Kayah, tylko za sprawą filmu "Underground" oraz "Arizona Dream" (z Johnny'm Depp'em i Faye Dunaway z rolach głównych). Reżyserem obu filmów jest Emir Kusturica a Goran odpowiada za muzykę do nich. Kusturica i Bregović kiedyś przyjaciele, zerwali współpracę po filmie "Underground".

Razem współpracowali wcześniej przy innym obrazie pt. "Czas Cyganów", kilka utworów Bregovicia znajduje się na ścieżce dźwiękowej do filmu Kusturicy "Biały kot, czarny kot", ale za składankę do tego filmu odpowiada już kto inny.

Album "Kayah i Bregović" znam, ale o tyle nie przypadł mi do gustu, że nie odkryłam na nim niczego nowego, wszystkie zaproponowane na nim piosenki znałam wcześniej, właśnie z filmów i w wykonaniu m.in. Iggy'ego Pop'a. 
Kayah wykonała je cudnie i napisała do nich dobre teksty, ale nie była to dla mnie świeża, nowa muzyka, tylko covery odegrane po polsku.

Muzyka w obrazach Kusturicy gra bardzo ważną rolę i wypełnia oraz dopełnia sceny. W ujęciach  często pojawia się orkiestra, która towarzyszy głównym bohaterom.
Serbowie tak jak inni mieszkańcy Bałkanów są narodem bardzo śpiewnym, tanecznym i muzycznym. Muzyką wyrażają ból, śmiech, namiętność, miłość czy smutek. Każde spotkanie kończy się śpiewami i tańcem, w ten sposób opisują emocje, muzyka to dla nich język i sposób porozumiewania się. I to słychać u Bregovicia.

Bregović to twórca bardzo żywiołowy, jego utwory potrafią podnieść z krzesła i wprawić w bardzo dobry nastrój, niosą ze sobą bardzo pozytywną nutę. Bregović występuje wraz ze swoją orkiestrą. Utwory Bregovicia to bogata aranżacja na orkiestrę, są i instrumenty dęte, i bębenki, przeszkadzjaki oraz chórek (początkowo męski, później również i damski), wszystko utrzymane w stylistyce bałkańskiego folku, bałkańskiej muzyki etnicznej z domieszką popu i elementów elektronicznych. Jest głośno, wszystkiego pełno, ale zagrane w takim połączeniu, że nic nie męczy ucha. 

„Jugosławia to skrzyżowanie wielu światów: prawosławnego, katolickiego, muzułmanów", mówi Bregović. „Z muzyką, nie mam do reprezentowania nikogo oprócz siebie - bo mówię pierwszym językiem świata, w którym każdy rozumie słowo muzyka." cyt. z Wikipedii.

W muzyce Bregovicia słychać wpływy Romskie, serbskiej tradycji bałkańskiej, ale zapraszał do współpracy także innych wokalistów z pogranicza zupełnie innych gatunków muzycznych, takich jak Cesaria Evora, wspomnianego Iggy Pop'a czy wokalistkę z Izraela Ofrę Haza, którzy swoim innym, świeżym wpływem dodali nowego tchnienia i wyrazu wykonywanym utworom. Do playlisty dodałam również cudowny utwór Gorana do filmu "Królowa Margot" zaśpiewany właśnie przez Ofrę Hazę pt. "Elo Hi". Jak widać i słychać Bregović to także wzruszenie, wyciszenie, melancholia i refleksja.

Znany i kochany na całym świecie, zasługuje na to, by go słuchać, ponieważ dostarcza nam cudownych emocji poprzez swoją muzykę, a to czy wolicie go słuchać po polsku z Kayah czy szeptanym Iggy'm to już nie ma takiego znaczenia, ważne że muzyka dostaje się do naszego wnętrza, nas porusza i wzbogaca.

Za co kocham najbardziej Goran'a Bregovicia: za "Mesecinę", "Ringe ringe raja", "Elo Hi" i za to, że dzięki niemu wracają wspomnienia ze studiów,
wspomnienia między - kierunkowych, wspólnych wyjazdów na zieloną szkołę ze slawistyką,
wspomnienia gitary i śpiewów przy ognisku,
wspomnienia tańców do rana przy dźwiękach "Meseciny" 
i za wspomnienia moich znajomych z filologii bałkańskich oraz naszych bałkańskich wykładowców......................

Recenzja filmu "Underground" poniżej:
http://www.filmweb.pl/reviews/Underground-2039

wtorek, 3 lutego 2015

Ukochana alternatywa VII - R.E.M.



Ostatni, siódmy dzień ukochanej alternatywy to zespół R.E.M, pochodzący z amerykańskiego południa.
Ich muzyka towarzyszyłam mi przez około 10 lat (1990 - 2000).

Na ostatni dzień zestawienia prezentuję zespół, który jest uważany za prekursora rocka alternatywnego na świecie. Członkowie zespołu inspirowali się, takimi gatunkami muzycznymi jak post-punk, folk, garażowy rock'n'roll.
Choć powstał w 1980 roku, swój największy rozkwit miał na początku lat 90-tych.

Początkowo słuchali go studenci i grały tylko uniwerysteckie rozgłośnie radiowe, zespół zyskał rozpoznawalność głównie w tej grupie słuchaczy i dla nich występował.
Dlatego przyległ do nich przydomek zespołu typowo studenckiego i nawet przypisuje się im stworzenie nowego gatunku muzycznego jakim jest college rock.

Nagle okazało się, że na ich koncerty przychodzi dużo większa liczba ludzi, niż na inne zespoły prezentowane przez ogólnoamerykańskie rozgłośnie. I to na niejaki zespół R.E.M jest popyt, dlatego wkrótce zainteresowali się nimi zarówno producenci jak i większe rozgłośnie.

Początek lat 90-tych i wydanie takich albumów jak: Out of Time i Automatic for the people otworzyło dla zespołu ogólnoświatową drogę muzyczną, karierę i popularność. Z tych wydawnictw pochodzą takie utwory jak "Loosing my religion" oraz "Everybody Hurts". "Drive", "Man on the moon" czy " Shiny Happy People".

Świat ich słucha, radio gra a MTV pokazuje teledyski do tych numerów i tak wpadają na moją drogę.

Nie będę oryginalna, moje najukochańsze to oprócz wyżej wspomnianych: "Bang and Blame", "E-Bow the Letter" i "Let me in".

Michael Stipe, przyjaciel Kurta Cobaina, bardzo przeżył jego śmierć, hołdem dla Kurta jest piosenka "Let me in". Po koncercie Nirvany MTV Unplugged, Kurt chciał odpocząć od grunge'owego brzmienia i planował stworzyć akustyczny projekt właśnie z Michaelem - nie zdążyli.

Michael pomagał również Courtney Love po śmierci męża. Byli bohaterami plotek roku 1994, że są razem, że wezmą ślub, że zastąpiła szybko Kurta Michaelem itp....

Piosenka R.E.M. "Man on the moon" jest częścią soundtrack'u do filmu o tym samym tytule, gdzie Courtney zagrała jedną z głównych ról obok Jim'a Carrey'a (mój ulubiony film, polecam bardzo).

Muzyka R.E.M. poruszająca, łagodna, zaangażowana, wokal Michaela Stipe'a mruczący, jednak zatrzymuje na chwilę. Historyczni, bo za ich sprawą post punk przerodził się w alternatywnego rocka (złagodzili brzmienie punk'a, ale pozostali podobnie żywiołowi), grają brzęczce gitary (Jangle pop) i otula ciepła barwa głosu Michaela - koktajl idealny.



Playlista jest Wasza, miłego dnia z R.E.M.

środa, 10 grudnia 2014

Amerykańskie uderzenie - Mix



Na ostatni dzień rockowego, amerykańskiego brzmienia prezentuję mieszankę rockowych zespołów, których słuchałam (może nie w tak dużym stopniu jak 6-tkę prezentowaną wcześniej), i które również mi się podobały w swoim brzmieniu a niektóre utwory były dla mnie bardzo ważne.

Na początek Faith No More, w playliście znane utwory, ale bardzo przeze mnie lubiane, choć polecam tak naprawdę całe albumy Angel Dust, The Real Thing czy King for a Day... Fool for a Lifetime. Otrzymałam je kiedyś od mojego kumpla Piotrka, zaskoczyło mnie bardzo pozytywie brzmienie tego zespołu i Faith no More grał długo w moich odtwarzaczach kaset. Jeśli macie czas, zachęcam do przesłuchania i odświeżenia sobie tych albumów.

Drugi i trzeci dzisiejszy, muzyczny bohater to Pearl Jam i Soundgarden. Znowu tchnienie spod znaku grunge. Te dwa zespoły obok Nirvany to czołówka światowego brzmienia grunge i tzw. "Wielkiej Czwórki" z Seattle, czyli kolebki tego rodzaju muzyki, tam się to wszystko zaczęło. Kultowy już album "Ten" produkcji Pearl Jam, pozycja obowiązkowa dla każdego rockowego słuchacza obok "Nevermind" Nirvany. Grunge i zespoły, grające tę muzę jak wiadomo narobiły niezłego zamieszania w muzyce w latach 90-tych (jak The Beatles kilka dekad wcześniej) i dzięki temu z całą pewnością zostaną zapamiętani po wieki. Muzyka, którą prezentują - sama delicja.

Na koniec muzycznej prezentacji dzisiejszego dnia wariaci z Off Spring. Przeskakujemy do gatunku spod znaku punk rock, skate punk. Ulubiony gatunek subkultury Skaterów, czyli ludzi z deskorolkami. Powstanie różnych, nowych subkultur to również dziedzictwo lat 90-tych.

Siedem prezentacji zespołów rockowych z USA. Lata 90-te, moja młodość, czas buntu, przez który przechodziłam właśnie z nimi na uszach. Może dlatego, że w tamtym czasie dużo słuchałam rockowych dźwięków to dojrzewanie przebiegło mniej dramatycznie i buntowniczo. Na pewno ta muzyka ukształtowała mój kręgosłup muzyczny i to, w jakim kierunku ewoluowała moja dalsza droga muzyczna.

Dzięki tym siedmiu sentymentalnym zestawieniom wróciłam do czasów młodzieżowych, nastoletnich, mam nadzieję, że czytelnicy również. Wróciło wiele wspomnień nie tylko muzycznych, ale osobistych. Wspomnienie ludzi, których wtedy spotkałam na swojej drodze (a miałam szczęście do dobrych przyjaciół, z dobrym smakiem i zmysłem muzycznym), wspomnienie pożyczania kaset z muzyką, szukania nowych ścieżek muzycznych.
Z wieloma z nich się już nie widuję, nasze drogi się rozeszły, ale dzięki wspomnieniom muzycznym wrócili do mnie jak bumerang. Muzyka jednak jest MAGIĄ.

Mój ulubiony cykl Amerykańskie uderzenie, zapraszam do słuchania.

10 grudnia - Międzynarodowy Dzień Praw Człowieka





poniedziałek, 8 grudnia 2014

Amerykańskie uderzenie - Guns N' Roses



Kolejna odsłona Amerykańskiego, rockowego uderzenia to zespół Guns N' Roses.
Czysty rock w najlepszym wykonaniu, długie włosy, mocna gitara.
Zespół, którego nie można pominąć wspominając zespoły czy muzyków, którzy namieszali w latach 90-tych.

Na czele grupy stoi Axl Rose, lider i wokalista, jednak niemniejszą popularność zyskał gitarzysta zespołu Slash, którego solówki i gitara prowadząca jest obok wolaku jest królową, prawie każdej piosenki.

W playliście nie mogło zabraknąć piosenki, ballady "November Rain", któa nawet po 20 latach sprawia, że ciary ma się na rękach. Chyba najlepsza ballada rockowa na świecie z równie świetnym teledyskiem. Trwa 9 minut, ale jest tak stworzona, że można jej słuchać i słuchać i wcale się nie wlecze, pewnie dzięki solówkom, przejściom, zmianie tempa i tym, że jest po prostu mistrzowsko napisana. Podobnie jak inny utwór  "Don't cry".
Cover Boba Dylana "Knocking on heavens door" dostaje nowego życia pięknie zagrany i zaśpiewany przez Guns N'Roses. Żeńskie chórki tylko dopełniają całości.

Głos Axl'a skrzeczący, nosowy, drapieżny, ale nieźle się wcina w muzykę grupy, na pewno jest rozpoznawalny. Jako jedyny ze starego składu grupy nadal koncertuje i gra z Guns N'Roses.

Lata 90-te to podział wśród słuchaczy zwolenników rock'a w stylu Guns N'Roses a grungem z Nirvaną na czele.
Kiedyś czytałam, że przed jakimś koncertem w Stanach na festiwalu, gdzie grali m.in.: Hole, Nirvana i Guns N'Roses, Coutney Love kłóciła się z Axl'em na temat tego co jest lepsze rock czy grunge i ten drugi nie wytrzymał i przyłożył jej w twarz, w obronie Courtney stanął Kurt Cobain i zaczęła się ostra bitwa między dwoma panami. W końcu ich rozdzielili, ale to wydarzenie podzieliło również fanów.

Jednak minęło dużo czasu i pewnie ja i nie tylko ja -  jako wieelka fanka Nirvany,  również doceniam dorobek, styl Gunsów.

8 grudnia - Dzień kupca



Wydawać tylko z głową, dużo kasy Wam życzę nie tylko dzisiaj.

czwartek, 4 grudnia 2014

Amerykańskie uderzenie - The Smashing Pumpkins



Były już amerykańskie papryczki, czas na amerykańskie Dynie. Kolejna odsłona amerykańskiego tupnięcia to The Smashing Pumpkins z liderem i frontmanem zespołu Billy'm Corgan'em. 

Wyrzekając się tkwiących w muzyce punkowej korzeni, charakterystycznych dla wielu innych ówczesnych zespołów grających rock alternatywny, "Dynie" posiadły własne, odmienne brzmienie, wyróżniające się wielowarstwowością instrumentów gitarowych, zawierające również elementy m.in. rocka psychodelicznego, gotyckiego i progresywnego, a także heavy metalu, dream popu, shoegazera, a w późniejszych nagraniach także muzyki elektronicznej. Frontman, Billy Corgan, jest autorem większości piosenek zespołu, zaś jego ambicje muzyczne oraz ponure i często enigmatyczne teksty ukształtowały opinię o dziełach grupy jako "dręczących, bolesnych relacjach z krainy koszmarów Billy'ego Corgana" (źródło wikipedia, polecam obszerny artykuł na temat zespołu).

Dla mnie "Dynie" to przede wszystkim piękne ballady rockowe  (To forgive, Disarm), smyczki (Tonight, Tonight), nieco łagodniejszy charakter (1979). Bardzo dobrze czuć ten klimat, klimat Corgana i Dyń na płycie Hole pt. Celebrity Skin, Billy odpowiadał wtedy za produkcję albumu tej grupy. Ciekawostką jest również to, że Billy i Courtney Love z Hole mieli romans, zanim ta jeszcze spotkała Kurta Cobaina i za niego wyszła. Później jeszcze kilkakrotnie się ich drogi przecinały i łączy ich przyjaźń.

Powiem szczerze, głos Bille'go mnie nie zachwyca, nie czuć powera, jest raczej schowany i się nie przebija, trochę skrzypiący i brzmi lekko dziecinnie (może dlatego lepiej wybrzmiewa w spokojnych balladach). Zespół z pewnością broni się muzyką, która wg mnie gra pierwsze skrzypce w tym bandzie. Nie można Billiemu za to odmówić wrażliwości, której wyraz daje w twórczości.

W latach 90-tych gdy rządził rock na amerykańskim rynku (Nirvana, Hole, Pearl Jam, Soundgarden) z pewnością Dyniom łatwiej było się przebić do pierwszej ligi. Wrzucili ich do jednego worka z grungem, chociaż dla mnie oni są po prostu rockiem alternatywnym, dużo łagodniejsi i tacy bardziej poprawni.

Billy to już ikona rocka na świecie z bardzo rozbudowanym życiorysem muzycznym, kilka zespołów, wiele płyt i utworów, mógłby nimi obdarzyć kilka innych zespołów. Zawsze tworzy, kiedy jest mu źle i łapie nastrój depresyjny, do którego sam przyznaje ma skłonności.

Dzisiaj rządzą Dynie.

4.12 Dzień Górnika - Barbórka
Wszystkim górnikom i innym ciężko pracującym oraz Basiom Sto Lat.





Pamiętajcie, że niedługo Mikołaj, jeśli jeszcze nie macie prezentu i nadal go szukacie zaglądnijcie do Zebry, może tam Wam coś przypadnie do gustu.

www.zebrazabawki.pl