Express-owa szukalnia

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą europa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą europa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 października 2014

6. Męskie granie - Damon



Jeden dzień obsunięcia. Wczoraj z powodu problemów z komputerem był tzw. dzień wolny - sieć padła po historycznej wygranej meczu z Niemcami (HURRA) i nie udało mi się zapostować.

Zostaję jeszcze przez chwilę przy rockowym brzmieniu, tym razem brytyjskim.

Prezentuję zespół BLUR, z przystojnym wokalistą Damon'em Albarn'em naczele. Początkowo chłopaki grali brit pop, ale wkrótce zwrócili się ku bardziej rockowemu brzmieniu, z gatunku indie rock i alternatywnym rocku.
Też potrafią "tupnąć", o czym świadczy chociażby numer Song 2.

W latach dziewięćdziesiątych XX wieku, Blur i inny zespół z pogranicza tego samego gatunku muzycznego czyli zespół Oasis toczyli walkę o fanów w Anglii i w Wielkiej Brytanii.
Podzielili państwo na północ - południe. Południe - czyli zwolenników Blur (pochodzili z miasta położonego w południowo-wschodniej Anglii) i Oasis - północ (pochodzili z północno - zachodniej części Anglii).
Mi jednak zawsze bliższy pozostawał BLUR a nie waśnie między braćmi z Oazy (chyba mam słabość do chłopaków z wysp).

Ze względu na dużą popularność tych dwóch brytyjskich zespołów, w Polsce również powstały zespoły grające britpop i brit rock, chociażby Lizar.

Z pewnością znacie riff gitarowy przewodni w "Song 2", wiele razy wykorzystywany m.in. przez inne, nowe zespoły np. One Direction - zespół znany młodszym słuchaczom, jednak oryginał jest jeden i najlepszy.

Damon Albarn to również wokalista i kompozytor w składzie Gorillaz, do posłuchania również w playliście.
Jego utwór Romantic Closet jest wykorzystany na ścieżce dźwiękowej do filmu Trainspotting (polecam, baaardzo dobra muza), dodałam również numer Sing (mój ulubiony) nagrany z zespołem Blur także z soundtrack'u tego filmu.

Angażuje się w wiele projektów i jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych muzyków z Wielkiej Brytanii.

13 Października to Dzień Dawcy Szpiku święto dawstwa szpiku i leczenia nowotworów krwi obchodzone w Polsce od 2002 roku.
W dniu dawcy szpiku kostnego pokazuje się ludzi, którzy oddali szpik i komórki krwiotwórcze po to, by dać szansę chorym na powrót do zdrowia.

Ja jestem zarejestrowana jako potencjalny dawca szpiku w DKMS-ie, fundacji, która zajmuje się zbieraniem i pobieraniem materiału dla chorych na białaczkę.

Zachęcam wszystkich, kilka minut pobrania wymazu z jamy ustnej a drugiemu człowiekowi można uratować życie, szczegóły dla zainteresowanych tematem na www.dkms.pl





piątek, 10 października 2014

4. Męskie granie - Jay



Jamiroquai czyli Jay Kay - dla mnie człowiek - muzyczna - legenda, ikona jeszcze za życia. Guru tego jak spiewać funky i czuć groove. On cały po prostu jest funky i groove.

Frontman Jamiroquai nie jest oczywiście Indianinem, ale podczas swoich koncertów często nosi pióropusz. Nazwa Jamiroquai to połączenie słowa The Iroquois - co oznacza nazwę indiańskiego szczepu z Ameryki Północnej, którym się wokalista interesował, oraz wyrazu "jam" - czyli pojęcia muzycznego stosowanego w jazzie i muzyce funkowej.

Muzycy Jamiroquai są przedstawicielami muzyki funky, funk-dance'u i acid-jazzu (czyli połaczenia jazzu z innymi gatunkami z muzyki rozrywkowej np. funky lub hip-hop). Pierwsze skrzypce gra Jay i z nim fani i sluchacze identyfikuja nazwę Jamiroquai, pozostali muzycy ustępują mu miejsca, jest niekwestionowanym liderem, frontmanem.

Wychowany przez matkę - wokalistke jazzową. Dom przepełniały czarne brzmienia zza oceanu z lat 60-tych i 70-tych i młody chlopak przesiąkł tymi dzwiękami jak gąbka. Dzięki temu udowadnia, że można być białym, wychowanym poza Ameryką, nie rodzonym w latach 60-tych a czuć dzwięki i mieć "czarną duszę".

Wokal Jay'a (prawdziwy talent) można porównać do muzycznego Mount Everestu, wzbija się na taki mega poziom, że nie ma na świecie nikogo, kto mógłby mu dorównać.
Bogata wokaliza, piękne chórki, nakładające się melodyjne, kolejne warsty wokali -  wysunięte na pierwszy plan, a także pięknie brzmiący szarpany, surowy bas i dopełniające pianino. Lubię jak wykorzystuje w piosenkach didgeridoo - instrument Aborygenów Australijskich oraz jego specyficzny taniec.

Piosenki Jay'a niosą przesłanie o obronę zwierząt, przedstawiają problemy trzeciego swiata, oraz ukazują idealny świat. 
Numerów Jamiroquai przyjemnie się słucha, śpiewa a nawet tańczy.
Trzeba, należy słuchać wszystkich numerów firmowanych marką Jamiroquai.

Jamiroquai + Karo. W. = WSZNM

Dzisiaj jest Światowy Dzień Drzewa, wycieczka do lasu obowiązkowa.





czwartek, 9 października 2014

3. Męskie granie - Dave



W trzeciej odsłonie męskiego grania pojawia się Dave.
Tajemniczy Dave to nikt inny, jak wokalista zespołu Depeche Mode - Dave Gahan.

Niski, hipnotyzujący głos, wraz z muzyką Depeche Mode, to recepta na trwający ponad 30 lat sukces.
Bardziej podoba mi się charyzmatyczny Dave na wokalu w Depeche Mode, niż Martin Gore, który wg mnie ma mniej dojrzały głos z nutą piskliwości i dziecinnego wibratto, ale nic wiecej nie napiszę, o Martinie, żeby nie narazić sie jego fankom.

O zespole Depeche Mode napisano już chyba wszystko i o jego członkach również, Depeche Mode to zespół, który istnieje na scenie od początku lat 80-tych i cały czas robi to z dużym powodzeniem, wieloma docenionymi płytami, niezliczonymi nagrodami na koncie i milionami fanów w każdym państwie na świecie.

Moje najwcześniejsze wspomnienie dotyczące Depeche Mode to kolonia nad morzem w Mrzeżynie, szkoła podstawowa, 10 lat. Ja, fanka New Kids On The Block zakochana w Jordanie a dookoła pełno starszych kolegów i koleżanek, wszyscy oczy pomalowane na czarno, skórzane czarne kurtki, włosy na żel, przyczepione broszki z logo Depeche Mode, itp. Niestety nie słyszałam wtedy żadnej ich piosenki, więc pomysłałam, że to jakiś satanistyczny zespół a prawie wszyscy na kolonii to słudzy ciemności.

Pięć lat później, już jako nastolatka poznaję strszego kolegę o ksywie Depesz (przeczuwałam, że pseudonim pochodzi od TEGO satanistycznego zespołu).
Głupio mi było się przyznać, że nie znam takiego zespołu jak Depeche Mode, wiecie chciałam zrobić wrażenie i zgrywałam się, że wiem o co chodzi z tymi Depeszami. Po jakimś czasie się osmieliłam i zapytałam, jak taki miły facet może słuchać takiej mrocznej muzy. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jakie było jego zdziwienie, gdy mu to powiedziałam, popatrzył na mnie z politowaniem, uśmiechnął się i zostałam zaopatrzona w całą baterię wszystkich płyt Depeche Mode, aż do Ultry włącznie - wtedy to była najnowsza pozycja Depeche Mode.
Moral z tego taki, że człowiek uczy sie całe życie i nie powinien sądzić środka po opakowaniu, hahaha

Słuchałam, słuchałam, słuchałam i okazało się, że po pierwsze sporo piosenek znałam, choć w ogóle nie identyfikowałam ich z marką Depeche Mode a po drugie, że to wcale nie jest takie mroczne i złe, tylko raczej klimatyczne. Wcześniejsze utwory bardziej w stylu elektronicznego popu, poprzez bardziej ponure Black Celebration, przebojowe Music for the Massses. Brzmienie gitary elektrycznej  i tradycyjnych instrumentów, perkusji, mniej elektronicznych na Songs of the faith and devotion, itp. ach dużo by pisać.....

Następnie, gdy na kolejne kilka lat zostałam już przy Depeszach to rozpoczęła się kolejna era męczenia dj-ów w klubach, np. zagrajcie Personal Jesus, pliiiizzzz!!! itp.

Gdybym miała wskazać taka naj, naj ich płytę to wybrałabym Construction Time Again z piosenką Shame, Pipieline, More than a party czy Lanscape is changing.

A co Wy lubicie najbardziej z dorobku Depeche Mode?

poniedziałek, 6 października 2014

Polska biało-smutni - odsłona VII-ma



Niezrozumiałe, straszne, niewytłumaczalne, niepojęte..........
Miało być dzisiaj weselej, ale poruszona informacją, o której dowiedziałam się rano, daję radę wydusić tylko tyle:

Najpiękniejsza Anna Przybylska
1978-2014
RIP..................

 
 
 
 

niedziela, 5 października 2014

Polska biało-czerwoni - odsłona VI-ta



Szósty dzień polski - szósta odsłona - Kasia Stankiewicz.
Druga na moim blogu wokalistka, która rozpoczęła swoją karierę od wygranej w programie Szansa na sukces (pierwsza to Justyna Steczkowska, patrz post Polska biało-czerwoni - odłona IV-ta).

Druga po Anicie Lipnickiej wokalistka Varius Manx. Niespecjalnie wtedy ślidziłam jej drogę muzyczną. Owszem lubiłam Varius z Anitą, poźniej już nie bardzo. Znam oczywiście kilka piosenek Kaśki z Variusami, ale to są raczej przeboje grane w radio niż moje własne poszukiwania muzyczne.
Jednak jedno co pamiętam z tamtego okresu mojej bohaterki, to to, iż bardzo podobała mi sie jej barwa, gruby mocny głos, taki z więszym przytupem i power'em niż u Lipnickiej.

Tak prawdziwie zainteresowałam się Kasią Stankiewicz, gdy pewnego dnia zobaczylam w telewizji teledysk do Francuzeczki, singla z drugiej solowej płyty Extrapop, teledysk do wspomnianej Francuzeczki oraz do Schylku lata - dosyć kontrowersyjne jak na grzeczną blondynkę z Varius Manx. Wtedy doszłam do wniosku, tak trzeba się temu przyjrzeć i pobiegłam zakupić album Ekstrapop. Album bardzo przypadł mi do gustu, jest utrzymany w stylu pop i elektro, posłuchajcie na playliście.

Drugi album, bardziej wymagający, oszczędny i surowy. Ten, wg mnie bardziej kieruje się w stronę alternatywną, bardziej klimatyczny i nastrojowy niż pierwszy. Wg mnie jeszcze bardziej interesujący, posłuchajcie Żółtych sloni, Marca, czy Mokrych ulic.

Wkrótce zastanieniemy w sklepach kolejny album Kasi pt. Lucy and the loop, wszystkie utwory są anglojęzyczne. Sama artystka przyznaje, że jest to spektakl muzyczny, zamkniety w 10 piosenkach. W jego sklad oprócz piosenek mają wejść wystawy rzeźb, obrazów i fotografii. Nad tym wszystkim pracują artyści z różnych stron świata. Producentem albumu jest człowiek, który wspólpracował z zespołem MOLOKO (patrz zestawienie brytyjskie, post pt. Kto lubi brytyjskie mleko?), więc zapowiada się bardzo ciekawie.

To co ruszamy do sklepów i czekam na opinie ;-)

Kasia Stankiewicz - bardzo oryginalna artystka, słuchacz sam chce ja odnajdywać i poszukiwać. Tworzy dźwięki zapadające w pamięć i bardzo poruszające, Jej ścieżka solowa zupelnie różna od dokonań komercyjnego popowego zespołu. Ma własny styl i nie boi się go bronić. Szczerze polecam!!!

Miłego słuchania i spokojnej niedzieli.

sobota, 4 października 2014

Polska biało-czerwoni - odsłona V-ta



Zapowiada się rockowa sobota.
Czysty, piękny rock w najlepszym wykonaniu czyli HEY.

Grupa, która nieprzerwanie od ponad 20 lat króluje na polskim, rockowym rynku muzycznym.
Na czele z charyzmatyczną, sympatyczną wokalistką, najlepszą w Polsce autorką tekstów Kasią Nosowską.

Jakbym miała podać polska grupę rockową, która najszybciej nasuwa mi się na myśl, to właśnie wymieniłabym Hey.
Na wczesną tworczość Hey miało wpływ brzmienie zbliżone do gatunku grunge (który na tym blogu również sie pojawi, tylko w innym zestawieniu i troszeczkę później). Kto w naszym panstwie nie zna takich numerow jak: Teksański, Moja i Twoja Nadzieja czy Zazdrość.

Kasia to wokalistka, która lubi zaskakiwać swoim wyglądem, widzieliśmy ją w czerwonych lub bardzo krótko ściętych włosach czy dredach. Eksperymentuje również muzycznie zwłaszcza w swoich solowych projektach, prezentuje tam brzmienie z pogranicza muzyki elektronicznej, zadziornej, trip-hopowej.
Jej teksty są bardzo doceniane przez krytyków i słuchaczy, wielu z nich nie określa już Kaśki mianem autorki tekstów lecz poetki. Ona sama skromnie jednak przyznaje, że jest tekściarką, bo wtedy może popełniac błędy i więcej jej można wybaczyć a jako poetce, by jej to nie wypadało.

Kasia Nosowska to wokalistka, która także odniosła sukces na polu swoich solowych doświadczeń. Pierwszy album Puk.Puk jest utrzymany w cięższej stylistyce, w klimacie trip hopowym, który ja osobiście bardzo lubię. Zamieściłam na dzisiejszej playliście moja ulubioną Pania Pasztetową, właśnie z tego albumu - polecam do odsłuchu.

Hey to drugi zespół, który został zaproszony do nagrania polskiego MTV Unplugged, zresztą ten koncert byl również udany, jak wszystko sygnowane przez HEY, country wersja Teksańskiego czy numer wykonany z Chylińską pt. "Angelene" - cudo (również na mojej dzisiejszej playliście, równiez polecam).

Hey to zespół kochany przez Polaków, słuchaczy oraz krytyków o czym mogą świadczyć zdobyte Fryderyki, bawią i poruszają swoją muzyką już drugie pokolenie naszych rodaków i oby tak dalej.

4 października to Światowy Dzień Onkologii.

Na raka trzustki zmarł Steve Jobs, amerykański biznessmen, wizjoner, twórca marki Apple, właśnie skończylam czytać jego biografię, autorstwa Walter'a Isaacson'a.
Gorąco polecam te pozycję, Ponad 700 stron dobrego rzetelnego pisarstwa. W sam raz na coraz dłuższe wieczory. Trochę również o muzyce, znacie z pewnością iTunes, iPod, iPhone itp., tworzone właśnie przez Steve'a i jego ekipę z Apple'a. Zachęcam do lektury.

Wyświetlanie 20141003_191101.jpg


Wyświetlanie 20141003_191013.jpg

Spokojnej soboty!

piątek, 3 października 2014

Polska biało-czerwoni - odsłona IV-ta



Dzisiejszy post będzie pełen uwielbienia dla kolejnej wokalistki z Polski, laureatki wielu nagród, Fryderyków, zwyciężczyni wielu festiwali - JUSTYNY STECZKOWSKIEJ, właścicielki najpiękniejszego wokalu, który jest na polskiej scenie muzycznej - wg mnie, oczywiście.

Justyna dostała od losu wielki prezent - czyli piękny, mocny głos. Człowiek, który jest obdarzony takim narzędziem, nie może robić nic innego jak tylko śpiewać. Dodatkowo jest uzdolnioną kompozytorką i autorką tekstów. Ma za sobą także przygodę z kinem, zagrała w filmie "Na koniec świata" i jej gra została doceniona.

Głos Pani Steczkowskiej - jeden taki talent na kilka lat, w Polsce chyba żadna wokalistka nie dysponuje takim głosem, poza divami operowymi. Kilka oktaw, MOCNY, dźwięczny, nie wibruje, przyjemna barwa, która może zmienić się drapieżną rockową, lub cicho i przyjemnie szeptać, potrafi długo trzymać dźwięk. Wieść niesie, że jak była mała i śpiewała w kościele to popękały szyby od jej mocnego głosu. Ja osobiście uwielbiam jak go nam prezentuje na wysokich tonach i lubię jak robi to często. Skoro ma się czym pochwalić, to czemu tego nie wykorzystywać. Polecam posłuchać piosenki "Sama" 4. na playliście i "Wiatr Ikuku", nr 5 na mojej dzisiejszej playliście, na samym końcu wyciąga tak wysoki dźwięk, że nie mieści się to w głowie i robi to z taką lekkością. Wokalizy, które proponuje na płycie Dzień i Noc, są tak poruszające, że ciary przechodzą podczas ich słuchania.

Muzyka Pani Steczkowskiej - porusza się w szeroko rozumianym popie, ale potrafi być oryginalna i różnorodna, na początku swojej kariery bardziej z rockowym pazurem (Dziewczyna szamana, Naga), później eksperymentuje z muzyką żydowską (Alkimja). Potrafi nagrać też bardzo ciepły, prawie szeptany album (Daj mi chwilę), lub piosenki dla dzieci (Puchowe kołysanki). Nie jest dla niej problemem stworzenie muzyki do filmu (Na koniec świata), śpiewanie poezji (Mów do mnie jeszcze). Na albumie Femme Fatale, mierzy się z repertuarem m.in.: wielkiej Ewy Demarczyk i Edith Piaf i udaje jej się to.

Lubi współpracować z innymi utalentowanymi artystami:
- Grzegorz Ciechowski - pomógł jej na początku kariery, pisał dla niej teksty, producent Dziewczyny szamana i Nagiej
- Kasia Nosowska i Edyta Bartosiewicz - teksty na Dzień i Noc,
- Ania Dąbrowska - pomoc przy Daj mi chwilę, utrzymanym w klimacie smooth jazz.
- Maciej Maleńczuk - na płycie Mezalianse śpiewają piosenki z Kabaretu Starszych Panów,
- Mateusz Pospieszalski aranżacja płyty Alkimja.

Została zaproszona przez Jurka Owsiaka do udziału w Przystanku Woodstock w 2006 roku, gdzie zaproponowała swój repertuar w bardzo rockowej aranżacji, moi znajomi, którzy byli na tym koncercie, stwierdzili, że jej występ był najmocniejszym punktem na festiwalu w tamtym roku. Są fragmenty tego koncertu na youtube, można poszukać i posłuchać - cudowne, ach ten głos - polecam.

Proponuję dzisiaj w playliście taki mały przekrój jej twórczości, ale żeby do końca zasmakować klimatu jaki prezentuje słuchaczowi, innego na każdym albumie, trzeba zakupić jej płyty i się porządnie wsłuchać.
Dla mnie albumem, który jest już dla mnie naj, naj, naj, kultowy, z niepowtarzalnym klimatem, dotknięty ręką wielkiego Ciechowskiego, która jest na nim zauważalna (czyt. również post Polska biało-czarni - odsłona II-ga), to Dziewczyna szamana i doszukuję się takiej Justyny na każdej jej późniejszej płycie, bo taką Justynę lubię najbardziej.

Polecam do wysłuchania jeszcze:
Sanktuarium
Terra
Bombay Goa
Morenica
Słoneczko
Niekochani
Myte dusze
Dziś Twój ślub
Za dużo wiesz

Prywata: podczas studiów w dużym mieście, gdy pracowałam w Coffee Barze, pewnego dnia weszła do środka Justyna Steczkowska, ubrana w modnie skrojony czarny, elegancki garnitur damski, z rozpuszczonymi, długimi, czarnymi włosami i zamówiła herbatę z róży z miodem. Wcześniej wyobrażałam sobie, że jest wyższa a jest naprawdę filigranową i drobną kobietą. Spotykała się tam ze swoimi znajomymi, a ja stałam jak taka wryta kukła i nie mogłam oderwać od niej oczu. Prawdziwe spotkanie z idolem, które pamiętam do dziś, zdradzę jak brzmiało, a co tam:
- Dzień dobry co podać?
- Poproszę sok ze świeżego ananasa - mówi Justyna
- Niestety nie mamy.
- A jest herbata? - zapytuje Justyna
- Tak jest - moja odpowiedź
- Jaką Pani poleca?
- Wg mnie najpyszniejsza jest z dzikiej róży - zaproponowałam
- To poproszę - zgodziła się Justyna, po czym dodała: i poproszę jeszcze łyżeczkę miodu.
- Dobrze - odpowiedziałam, - poproszę 4 zł, i podałam herbatę z miodem, nic więcej nie wydusiłam:-)

Artysta wart uwagi z całą pewnością. W tym roku przypada 20-lecie działalności muzycznej Justyny i z tego tytułu trwa właśnie trasa koncertowa artystki, szczegóły na jej stronie.

Dzisiaj nie zapominamy szczerze się uśmiechać do wszystkich wokół, ponieważ trwa Międzynarodowy Dzień Uśmiechu.



środa, 1 października 2014

Polska biało-czarni - odsłona II-ga



01.10. - Międzynarodowy Dzień Muzyki.

Pozostajemy nadal w polskiej strefie muzycznej a mój dzisiejszy post jest w temacie: "Tribute to wielki Grzegorz Ciechowski i Republika".

Zespół, którego nie trzeba nikomu przedstawiać, z gatunku nowofalowego brzmienia lat osiemdziesiątych, wywodzący się i nawiązujący do punkrockowych dźwięków

Zespół, który przewrócił w pewnym momencie mój świat muzyczny. Gdy ich pierwszy raz usłyszałam, nie wiedziałam, że tak można grać i to w Polsce. Wpadałam głębiej i głębiej w czarno-biały klimat, mocniejszych dźwięków i większego tupnięcia.

Ze względu na wielowątkowość i różnorodność w muzyce Republiki, zaliczano ją do tzw. art. rock'a.
Swoje granie rozpoczynali od klubów studenckich w Toruniu.

Dla mnie Republika to awangarda muzyczna i w połączeniu z tekstami Grzegorza Ciechowskiego - poety, lidera - tworzy nowoczesne brzmienie, świetne utwory, rozpoznawalne od pierwszych dźwięków.

Mi do gustu bardzo przypadają solówki na flecie lub pianinie grane przez Grzegorza, (zwłaszcza fragment z Białej flagi, na pianinie). Oczywiście nie wspomnę już o zmianach tempa (to jest to co tygrysek lubi najbardziej) lub wyciszeniu wszystkich instrumentów, gdzie gra tylko wokal i bas, lub wokal i perkusja, mniam. Bas jest fajnie wybijający się i słyszalny a gitara bardzo surowa.

Ciechowski to także kompozytor muzyki filmowej (Wiedźmin) i producent wielu płyt młodych, początkujących, w latach 90-tych,  wokalistów (pierwsza płyta Justyny Steczkowskiej, Kasi Kowalskiej, Krzysztofa Antkowiaka), pomagał m.in  Kayah - mojej wczorajszej bohaterce.

Musiałam dodać do mojej playlisty także numer Obywatela G.C., który bardzo lubię. Jest łagodniejszy w odbiorze, ale stylistycznie nawiązuje do Republiki, z super tekstem Grzegorza, z którym każdy może się identyfikować.

Grzegorz Ciechowski ukrywał się pod wieloma pdeudonimami, gdy tworzył muzykę odbiegającą od Republiki lub gdy tworzył dla innych artystów, np. Ewa Omernik - teksty dla Justyny Steczkowskiej, Grzegorz z Ciechowa - gdy zaproponował muzykę z pogranicza folku. Dlatego też na koniec playlisty dorzuciłam jeszcze moją ulubioną "Piejo kury piejo", posłuchajcie jak gra gitara i bas w tle :-) SUPER.

Grzegorz Ciechowski i Republika to również wielka inspiracja dla innych artystów, którzy nagrywają ich piosenki na nowo w swoich, własnych aranżacjach, to spektakle na podstawie tekstów Grzegorza i muzyki Republiki.

Moja najdłuższa playlista na blogu także dużo do słuchania.

Wg mnie artysta wart uwagi i mam nadzieje, że się ze mną zgodzicie, że na Międzynarodowy Dzień Muzyki zasłużenie wybrany.


RIP....................