Express-owa szukalnia

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyspy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyspy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 października 2014

Powrót do korzeni cz. VII - Madness



Ostatni dzień zestawienia pt. "powrót do korzeni" zamyka brytyjski zespół Madness.
Zespół grający muzykę, którą można zaklasyfikować do pop rock'a, ska i 2 Tunes.

Za wikipedią cytuję trochę teorii,co to jest ta SKA:
styl muzyczny zapoczątkowany w drugiej połowie lat 50. w Kingston na Jamajce, będący prekursorem muzyki rocksteady, a w dalszej kolejności - reggae; charakteryzuje się przede wszystkim szybkim tempem, akcentem perkusyjnym kładzionym na drugą i czwartą nutę taktu oraz wyrazistą linią basu.
Styl Ska powstał pod wpływem połączenia takich gatunków muzycznych jak rhythm 'n' blues, calypso, jazz (szczególnie odmiana nowoorleańska) i swing.

To wszystko a nawet więcej znajdziecie właśnie w muzyce Madness.
Pięknie gra pianino, instrumenty dęte, trąbki, saksofon, bas, harmonijka, smyczki. Wszystko tworzy prawdziwie szaleńczą mieszankę w szybkim, żwawym, świeżym, zmiennym tempie.

Do moich ulubionych należą "Buggy Trousers", "My Girl" i "Cardiac Arrest", bardzo w stylu ska.
Ach, grzały się kiedyś przy tych utworach słuchawki mojego walkmana :-), a nóżka sama chodziła i podskakiwała.
Każdy teledysk przekazuje dużą dawkę humoru i jest zrealizowany tak, aby w ciekawy, interesujący sposób przedstawić jakąś historię.
Znakiem rozpoznawalnym zespołu jest poza oryginalnym brzmieniem także strój czyli: melonik, kapelusik, garnitur, koszula i nienaganny wygląd.

Zespół znany również z wykonywania coverów, jednak zawsze zachowując przy tym swój styl i rozpoznawalne Madness'owskie brzmienie, np. "You keep me hanging on" w stylu reagge.

Na dzisiaj przewidziana duża dawka szaleństwa, to jest też kolejny post z zespołem brytyjskim, które uwielbiam, patrz zestawienie pt. "tydzień brytyjski".
Brytyjczycy rządzą.





sobota, 18 października 2014

Powrót do korzeni cz. IV - Led Zeppelin




Na czwartą sobotnią odsłonę przewidziałam Led Zeppelin.

Ten zespół poznałam dzięki mojemu tacie, który dał młodemu dziewczęciu kasetę Led Zeppelin z tajemniczym tytułem II i stwierdził: chcesz posłuchać czegoś dobrego, weź to i słuchaj, to jest prawdziwa muzyka. A, że był moim autorytetem w sprawach muzycznych, lubiliśmy wymieniać się poglądami na temat piosenek, wykonawców utworów, razem słuchać muzyki itp..... to zaufałam i wzięłam się do słuchania.

Rzeczywiście muzyka była bardzo godna słuchania i spędzana z nią czasu, dzięki tato! Prawdziwe rockowe brzmienie, dużo gitary, piękne riffy genialnego Jimmy'ego Page'a i piszcząco-krzykliwy wokal Roberta Planta. Gitara często na pierwszym planie, wtóruje wokalowi, piękne solówki na perkusji. Raz tempo szybsze raz wolniejsze (The Lemon Song). Same dobre i smakowite rzeczy.

Kilka lat później w liceum moi znajomi próbowali mnie przekonać, że IV jest lepsza niż II, mi jednak bardziej przypadła do gustu II, dlatego w dzisiejszej playliście najwięcej utworów z tego albumu.
Choć nie przeczę takie znane perełki jak Stairways to Heaven z IV też są super.

Led Zeppelin to dla mnie muzyka ponadczasowa, słuchając jej dzisiaj mam te same dreszcze co dwadzieścia lat temu.

To co, zapraszam na sobotę w rockowym brzmieniu, z jednym z największych zespołów w historii muzyki.

piątek, 17 października 2014

Powrót do korzeni cz. III - The Police i Sting



Dzisiejsza propozycja to brytyjskie trio The Police.
Oprócz samego zespołu, którego wokalistą był Sting, w playlistę wrzuciłam również kilka numerów samego Stinga z czasów solowej kariery.

Muzykę The Police zaliczam do kategorii pt. codzienna i przyjemna. Miło się słucha, każdy znajdzie w niej coś dla siebie, przepadam za Message in a bottle. Utwory nie są skomplikowane, ładnie grają wszystkie trzy instrumenty (gitara, bas i perkusja). Wszystko jest utrzymane w stylu trochę surowym i garażowym. Proste linie melodyczne, zapadają w pamięć, ale tak jak wspomniałam wyżej przyjemnie się tego słucha i do takiej muzyki wraca. The Police także w swoim dorobku ma już kultowe numery, tj. Roxanne, Every breath you take czy wspomniane Message in a bottle, a do czerpania inspiracji z ich muzyki przyznaje się chociażby Bruno Mars.

Solowy Sting jest już bardziej wymagający, pojawia się soul, rozbudowane partie instrumentalne, chórki, trochę jazzu, smyczki, patrz czy raczej posłuchaj Russians czy klasyka Englishman in New York.

Gdy myślę o The Police to skojarzenia mam z muzyką żywiołową, a gdy myślę Sting to pierwsze skojarzenie - nastrojowy, spokojny. Dla każdego z pewnością inni, bo na tym polega magia muzyki, że każdy może odebrać ją w różny sposób i inaczej interpretować.

17 października - Międzynarodowy Dzień Walki z Ubóstwem.

środa, 15 października 2014

Powrót do korzeni cz. I - Kate Bush



Kolejny tydzień, kolejne zestawienie, dzisiaj zaczynamy kolejny cykl pt. Powrót do korzeni.
W części I-szej, czyli pierwszego dnia prezentuję "wielką" wokalistkę z prawdziwie anielskim głosem, muzyczną czarodziejkę - Kate Bush.

Drobna, filigranowa z burzą ciemnych włosów na głowie i 4-oktawowym głosem, w którym można się zakochać (sopran dramatyczny).

Muzyka Kate Bush jest określana jako alternatywny pop i art. rock. Jej utwory słyną z rozbudowanych linii melodycznych i skomplikowanych partii wokalnych. Artystka często szuka inspiracji w utworach literackich i filmowych, a także w muzyce etnicznej. Krytycy określają muzykę brytyjskiej piosenkarki jako bardzo trudną, przeznaczoną raczej dla koneserów, niż dla masowej publiczności. (źródło Wikipedia). Podpisuję się pod tym zdaniem i się z nim zgadzam w stu procentach.

Moje ukochane to Army Dreamers - które brzmi jakbyśmy przenosili się do bajki. Lubię doszukiwać się Kate w innych artystkach, których słucham i które jawnie przyznają się do czerpania inspiracji z muzyki i wokalu Kate, czyli Tori Amos i Bjork.

Muzyka Kate, każdy dźwięk połączony z jej charakterystycznym wokalem sprawia, że dotyka duszy - mojej z całą pewnością. Wzrusza, bawi, powoduje wyłączenie z rzeczywistości i przekazuje wiele emocji.

Na dzisiejszy, deszczowy i jesienny dzień przekazuję również Wam, za pomocą Kate Bush dużo pozytywnych i wzruszających dźwięków.

15 października - Światowy Dzień Mycia Rąk



poniedziałek, 13 października 2014

6. Męskie granie - Damon



Jeden dzień obsunięcia. Wczoraj z powodu problemów z komputerem był tzw. dzień wolny - sieć padła po historycznej wygranej meczu z Niemcami (HURRA) i nie udało mi się zapostować.

Zostaję jeszcze przez chwilę przy rockowym brzmieniu, tym razem brytyjskim.

Prezentuję zespół BLUR, z przystojnym wokalistą Damon'em Albarn'em naczele. Początkowo chłopaki grali brit pop, ale wkrótce zwrócili się ku bardziej rockowemu brzmieniu, z gatunku indie rock i alternatywnym rocku.
Też potrafią "tupnąć", o czym świadczy chociażby numer Song 2.

W latach dziewięćdziesiątych XX wieku, Blur i inny zespół z pogranicza tego samego gatunku muzycznego czyli zespół Oasis toczyli walkę o fanów w Anglii i w Wielkiej Brytanii.
Podzielili państwo na północ - południe. Południe - czyli zwolenników Blur (pochodzili z miasta położonego w południowo-wschodniej Anglii) i Oasis - północ (pochodzili z północno - zachodniej części Anglii).
Mi jednak zawsze bliższy pozostawał BLUR a nie waśnie między braćmi z Oazy (chyba mam słabość do chłopaków z wysp).

Ze względu na dużą popularność tych dwóch brytyjskich zespołów, w Polsce również powstały zespoły grające britpop i brit rock, chociażby Lizar.

Z pewnością znacie riff gitarowy przewodni w "Song 2", wiele razy wykorzystywany m.in. przez inne, nowe zespoły np. One Direction - zespół znany młodszym słuchaczom, jednak oryginał jest jeden i najlepszy.

Damon Albarn to również wokalista i kompozytor w składzie Gorillaz, do posłuchania również w playliście.
Jego utwór Romantic Closet jest wykorzystany na ścieżce dźwiękowej do filmu Trainspotting (polecam, baaardzo dobra muza), dodałam również numer Sing (mój ulubiony) nagrany z zespołem Blur także z soundtrack'u tego filmu.

Angażuje się w wiele projektów i jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych muzyków z Wielkiej Brytanii.

13 Października to Dzień Dawcy Szpiku święto dawstwa szpiku i leczenia nowotworów krwi obchodzone w Polsce od 2002 roku.
W dniu dawcy szpiku kostnego pokazuje się ludzi, którzy oddali szpik i komórki krwiotwórcze po to, by dać szansę chorym na powrót do zdrowia.

Ja jestem zarejestrowana jako potencjalny dawca szpiku w DKMS-ie, fundacji, która zajmuje się zbieraniem i pobieraniem materiału dla chorych na białaczkę.

Zachęcam wszystkich, kilka minut pobrania wymazu z jamy ustnej a drugiemu człowiekowi można uratować życie, szczegóły dla zainteresowanych tematem na www.dkms.pl





piątek, 10 października 2014

4. Męskie granie - Jay



Jamiroquai czyli Jay Kay - dla mnie człowiek - muzyczna - legenda, ikona jeszcze za życia. Guru tego jak spiewać funky i czuć groove. On cały po prostu jest funky i groove.

Frontman Jamiroquai nie jest oczywiście Indianinem, ale podczas swoich koncertów często nosi pióropusz. Nazwa Jamiroquai to połączenie słowa The Iroquois - co oznacza nazwę indiańskiego szczepu z Ameryki Północnej, którym się wokalista interesował, oraz wyrazu "jam" - czyli pojęcia muzycznego stosowanego w jazzie i muzyce funkowej.

Muzycy Jamiroquai są przedstawicielami muzyki funky, funk-dance'u i acid-jazzu (czyli połaczenia jazzu z innymi gatunkami z muzyki rozrywkowej np. funky lub hip-hop). Pierwsze skrzypce gra Jay i z nim fani i sluchacze identyfikuja nazwę Jamiroquai, pozostali muzycy ustępują mu miejsca, jest niekwestionowanym liderem, frontmanem.

Wychowany przez matkę - wokalistke jazzową. Dom przepełniały czarne brzmienia zza oceanu z lat 60-tych i 70-tych i młody chlopak przesiąkł tymi dzwiękami jak gąbka. Dzięki temu udowadnia, że można być białym, wychowanym poza Ameryką, nie rodzonym w latach 60-tych a czuć dzwięki i mieć "czarną duszę".

Wokal Jay'a (prawdziwy talent) można porównać do muzycznego Mount Everestu, wzbija się na taki mega poziom, że nie ma na świecie nikogo, kto mógłby mu dorównać.
Bogata wokaliza, piękne chórki, nakładające się melodyjne, kolejne warsty wokali -  wysunięte na pierwszy plan, a także pięknie brzmiący szarpany, surowy bas i dopełniające pianino. Lubię jak wykorzystuje w piosenkach didgeridoo - instrument Aborygenów Australijskich oraz jego specyficzny taniec.

Piosenki Jay'a niosą przesłanie o obronę zwierząt, przedstawiają problemy trzeciego swiata, oraz ukazują idealny świat. 
Numerów Jamiroquai przyjemnie się słucha, śpiewa a nawet tańczy.
Trzeba, należy słuchać wszystkich numerów firmowanych marką Jamiroquai.

Jamiroquai + Karo. W. = WSZNM

Dzisiaj jest Światowy Dzień Drzewa, wycieczka do lasu obowiązkowa.