Subiektywny pamiętnik muzyczny, express yourself został przeniesiony na makelifefriendlier.blogspot.com. Zapraszam.
Express-owa szukalnia
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 16 kwietnia 2015
Zaskakujące i odkrywcze IV - Natalia Kukulska
Zaczynam się robić sentymentalna i bierze mnie na wspominki (starzeję się ??), ponieważ w czwartej odsłonie mojego cyklu pt. "Zaskakujące i odkrywcze" znowu wracam do mojej muzycznej bohaterki z wczesnego dzieciństwa.
Prezentuję tym razem dojrzałą Natalię Kukulską widzianą moim okiem.
Od początku.
Mam lat sześć słuchawki na uszach a w magnetofoniku gra i śpiewa Natalia Kukulska czyli "Poleć ze mną", "Mała smutna królewna", ulubione "Bal moich lalek" czy "Kup różowe okulary". "Puszek okruszek" nie należał do moich ukochanych, był notorycznie przewijany. Śpiewam, tańczę i mam nową muzyczną psiapsiółkę.
Lubię się zżywać z moimi "idolami", więc drogę Natalii śledziłam dalej. Dorosłe wydawnictwa Natalii pt. "Światło", "Puls" czy "Tobie" nie ominęły mnie a również pochłonęły i zainteresowały.
Pisałam już we wcześniejszych postach, że w latach 90-tych po soczystym grunge'u szukałam dla siebie trochę lżejszych brzmień i r&b przypadł mi do gustu. Natalia w latach 90-tych znakomicie się wpasowywała w ten nurt i muzykę, wypełniała lukę wraz z Dezire na polskim rynku i proponowała polski odpowiednik amerykańskiego czarnego rytmu i duszy, który mi osobiście nie przeszkadzał ani mnie nie drażnił a był serwowany na wysokim poziomie, więc lubiłam jej słuchać.
To Natalia jako pierwsza w polskich realiach połączyła i prezentowała w występach na scenie i teledyskach bogate układy choreograficzne. Miała tancerzy, z którymi razem tańczyła i jednocześnie śpiewała. Koncert zamieniał się w prawdziwe show podobne jak na teledyskach Janet Jackson, Michaela Jacksona, Destiny's Child czy Jennifer Lopez.
Następnie nastał w moim życiu czas większej alternatywy, więc Natalię z r&b odsunęłam na trochę dalszy tor, jednocześnie monitując i podczytując nad czym działa i co robi.
Wróciłyśmy do siebie na kolejną, dłuższą chwilę całkiem niedawno.
I dlaczego ja zaliczam Kukulską do mojego odkrywczego i zaskakującego planu? Zaliczam ją i wpisuję za sprawą właśnie tych ostatnich wydawnictw: Comix, Sexi flexi i Ósmy plan w takiej właśnie kolejności.
Po długich latach przerwy wpada mi w ręce album Comix, nagrany i sygnowany także nazwiskiem jej męża Michała Dąbrówki i totalne zaskoczenie. Surowy, ciekawy, inny i oszczędny album, pięknie grają bębny również surowe, brudne i wyciągnięte na główny plan, wyznaczają tempo i wokal podąża za nimi (mąż w końcu perkusista, nareszcie zabrał głos). Aranżacja na smyczki, bardzo smacznie przyrządzona przez utalentowanego Adama Sztabę, mało plastikowych klawiszy, keyborda i bardziej ambitny. Bardzo mi się podoba ten krążek i słuchałam go w dużej ilości, a takie numery jak "Wierzę w nas", "Niewidzialna" czy "Będzie jak ma być" to tylko nieliczne kwiatki na tym albumie. Widać, że Natalia poszukuje, nie boi się wyzwań i nie boi się nagrywać płyt idących trochę pod prąd.
Potem nadszedł czas na zgłębienie jej wcześniejszego albumu pt. "Sexi flexi". Teraz poszukiwać nowej Kukulskiej zaczęłam ja i tu kolejne zaskoczenie. Album "Sexi flexi" to nowoczesne brzmienie r&B, w połączeniu z dużym wpływem soulu i funky (czyli coś co lubię). Wokal bez ozdobników, brzmienie lżejsze. Inspiracja Princem i inspiracyjny powrót do stylistyki lat 80-tych. Wydawnictwo docenione przez krytyków, słuchaczy oraz nazwane nowoczesnym popem i r&b na poziomie. Wraz z Natalią nad tym albumem współpracowali chłopaki z Planu B, znani z Sistars, męska jego część (Bartek Królik i Marek Piotrowski) i słyszymy w nim brzmienie motownowskiego funku i soulu, true-schoolowy hip-hop, elektronikę lat 80. Nowoczesna i porywająca płyta.
I nadszedł czas na kolejny album pt. "Ósmy plan". Teraz to jest gorący towar, bo świeżo wydany, świeżo po trasie promującej to wydawnictwo i dużo Natalii ostatnio w mediach, i dobrze, bo to co serwuje Kukulska po 5-ciu latach przerwy, to kolejny album wart uwagi. Krytycy na tak, słuchacze i fani na tak, ja też na tak.
Mądre, przemyślane wydawnictwo, niebanalne teksty pasujące do muzyki, w pełni autonomiczna całość, zainspirowana zarówno klasycznym, jak i współczesnym popem, soulem i elektroniką (słychać tu stare Eurytmics czy Depeche Mode). Wg mnie najlepsze numery to "Miau", "Pióropiusz" (z moim ulubionym ksylofonem), "W nosie", "Dyspensa" czy tytułowy "Ósmy plan".
Drugi krążek na tym albumie to utwory nagrane wraz z Atom String Quartet. Ciekawe połączenie smyczkowych aranżacji i wokalu Natalii. Artystka pokazuje, że muzyczne granice gatunkowe są dla niej za ciasne i nie boi się ryzykować. Wg mnie najlepszy album w jej dotychczasowej karierze, najbardziej eksperymentujący, ciekawy alternatywnie (nawet słyszę inspirację Bjork) i pełen nowych rozwiązań.
I za co kocham Natalię najmocniej, za: "Decymy", "czarne serce i wokal" (który zawsze się przebija nawet w muzyce elektronicznej, bo wypływa z głębi duszy) i za charakterystyczne, aksamitnie śpiewane głoski: c, dz, s, cz, z. One brzmią w jej wokalu tak cicho i zarazem dźwięcznie, aksamitnie i świszcząco, jednym słowem rozpoznawalnie.
Natalia Kukulska rules.
czwartek, 9 kwietnia 2015
Zaskakujące i odkrywcze III - Maria Sadowska
Kolejne, moje trzecie zaskoczenie i odkrycie to Maria Sadowska, która dla mnie zawsze będzie Marysią a to dlatego, że poznałam ją dawno temu, kiedy była młodą gwiazdą piosenki dziecięcej obok Natalii Kukulskiej, Krzysztofa Antkowiaka, Magdy Frąckowiak.
Tęczowy Music Box i zespół Tęcza, kto pamięta ręka w górę....
Tak, tak Marysia była gwiazdą tego programu. Słuchałam jako dziecko jej płyty pt. "Leśne bajanie" i takich numerów jak: "Jesienna dyskoteka", "Słoneczne lato", "Ananasy z jednej klasy" itp. a także oglądałam wspomniany wyżej program.
Nawet pamiętam początek jednej z piosenek:
"Mam 15 lat, znak zodiaku rak i jak mówią plotki znak szczególny wrotki.
Dom, w którym mieszkam jest rozśpiewany, śpiewają w nim okna, drzwi i ściany"......
To co mnie zaskoczyło w płycie młodej Marysi to to, iż w porównaniu do pozostałych gwiazd dziecięcych Marysia sama komponowała swoje utwory i pisała do nich własne teksty.
Dlatego nie rozumiem trochę dlaczego nie włącza tej płyty do swojej dyskografii tak jak np. robi to Natalia Kukulska. Ostatnio chciałam zakupić płytę "Leśne bajanie" dla moich dzieciaków i nigdzie w sieci jej nie znalazłam, ani nawet żadnych udostępnień na youtubie :-(
Wiedziałam, że Marysia w swojej dojrzałej działalności poszła w jazzową stronę tak jak jej rodzice (Liliana Urbańska i Krzysztof Sadowski) a jazz nie należy do moich ulubionych dźwięków.
Przyznaję, że dlatego nie śledziłam specjalnie jej dalszych losów. Wiedziałam jednak, że jest bardzo utalentowana.
Aż do.........
Na facebooku przeczytałam, że robi sobie przerwę od występów telewizyjnych, bo jedzie w trasę promować swoją najnowszą płytę pt. "Jazz na ulicach". Zaczerpnęłam informacji i wyczytałam, że nagrała płytę jazzową, ale jazz "przedstawia" na niej w popularny sposób i ma ona być dla każdego słuchacza, nawet opornego na jazz, stąd nazwa jazz na ulicach czyli każdemu się coś spodoba. I rzeczywiście na płycie słychać nie tylko jazz a wstawki i wpływy z innych gatunków muzycznych: jest i muzyka elektroniczna (Raise your hands, super utwór), czy trochę bluesa (Klikam). Utwór pt. "Jazz na ulicach" jest utrzymany w klimacie jazzowym z gościnnym występem i solówkami Urszuli Dudziak, ale przystępny, nawet bardzo.
Rozpoczęłam dalsze poszukiwania, płyta "Tribute to Komeda" i nagle ku mojemu zdziwieniu podobają mi się jej interpretacje i aranżacje typowo jazzowego Komedy (na flecie poprzecznym w jego zespole grała jej mama Liliana Urbańska). Cudowne "Kiedy nie ma miłości", "Runaway", "Niezmiennie" czy "Time 4 Love". Przerobiła te utwory na swój sposób, pokolorowała i tchnęła w nie nowe życie trochę bardziej taneczne ale przede wszystkim przyjemne.
Tu też widać, że Maria to nie tylko jazz, słychać w jej utworach inspiracje muzyką klubową, elektroniczną ("O mnie o Tobie"), reggae ("Rewolucja"), słyszę też smooth jazz spod znaku Sade ("Anyway") i to wszystko Marysia próbuje przemycić do surowego jazzu. Z całą pewnością jest przedstawicielką tego gatunku (jazz), ale chce go zaprzyjaźnić z szerszym gronem słuchaczy i odbiorców. Ja słucham playlisty i chcę tylko więcej i więcej. Zaczynają mi się podobać jazzowe akordy w tle każdego utworu zagrane na pianinie, czy kontrabasie. Bogate aranżacje, chórki, przeszkadzajki, super zgrana sekcja rytmiczna to tylko potwierdza kunszt, talent oraz wyczucie Sadowskiej.
Maria Sadowska to również reżyser, jej pierwszy pełnometrażowy film pt. "Dzień kobiet" został dobrze przyjęty i wielokrotnie nagradzany, do niego również skomponowała muzykę, ja także go obejrzałam i polecam, recenzja dla zachęty:
http://film.org.pl/r/recenzje/dzien-kobiet-25267/
Utwory z playlisty pt. "Cisza" czy "Pole walki" wpadają w dźwięki przez mnie nazywane alternatywa, czyli coś co lubię najbardziej i co potwierdza szerokie horyzonty muzyczne i inspiracje Marii Sadowskiej. Nie podąża utartą ścieżką a szuka nowych rozwiązań.
Myślę, że jestem na początku drogi pt.: odkrywam Marię Sadowską, mam dużo do nadrobienia, nie tknęłam jeszcze jej wcześniejszego dorobku (to przecież aż 7 płyt) a ja jestem po poznaniu dwóch i pół. Marysia stworzyła również album z własną muzyką do wierszy Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej więc Ci, którzy lubią poezję też znajdą w jej twórczości coś dla siebie.
Maria Sadowska zaskakująca, odkrywcza a na pewno zjawisko fascynujące.
poniedziałek, 30 marca 2015
Zaskakujące i odkrywcze II - Mela Koteluk
https://www.youtube.com/watch?v=AHyU5rLDuiw&list=PLSgernRnXNQEyi2looSnozXoNG5IPpzOJ
Gdyby playlista Wam nie działała, wrzucam linki do mojego kanału na you tubie, gdzie można odtworzyć składankę :-)
Druga odsłona Zaskakujących i odkrywczych to polska wokalistka i artystka Mela Koteluk.
Dla wielu z Was z pewnością nie będzie to post odkrywczy, bo Mela jest znana polskiemu słuchaczowi od kilku lat, zaskakujące jednak może być to, dlaczego dopiero teraz, czyt. tak późno, ja ją odrywam, a rzeczywiście zaczęłam jej słuchać bardzo niedawno, może miesiąc temu. Wstyd!
Mela na polskim rynku zabłysnęła już 3 lata temu, gdy w 2012 roku wydała płytę "Spadochron", która została okrzyknięta najlepszą płytą roku a o wokalistce zrobiło się wtedy głośno, w 2013r. otrzymała dwa Fryderyki za najlepszy debiut i artystę roku. Sprzedaż ruszyła, płyta pokryła się platyną i Mela stała się rozpoznawalna.
Nazwisko dotarło i do moich uszu, ale nie muzyka, może jeszcze było za wcześnie. Wtedy w moim życiu dużo się działo: przeprowadzka, budowa domu i umknęła mi w codzienności.
Na Malwinę za to nadszedł czas w 2015r. Lepiej późno niż wcale :-)
I co się dzieje: słucham piosenek "Niekochana", Spadochron", "Wolna", "Stale płynne", "Fastrygi" czy "Dlaczego drzewa nic nie mówią" i doznaję jakiegoś rodzaju szoku muzycznego, wstrząsu, oczyszczenia, dźwięki szarpią moją duszę do żywego i czuję się tak samo jak przy pierwszym poznaniu z Tori Amos, Bjork czy Kate Bush, w odległych latach 90-tych. Totalnie moje dźwięki, które ogarniają moją głowę i myśli. Wokal Meli jest łagodny, ciepły, rozpoznawalny, wg mnie nie tak wyszukany, bardziej zwyczajny, ale słychać w nim emocje. Dzięki temu Mela dociera do mas. Jednak dźwięki, muzyka to jest prawdziwa bajka, można się w nią zapaść, jak w emocjonalną głębię. Nosowska też nie jest wirtuozem wokalnym a kochają ją wszyscy, za podobną wrażliwość, którą ma także Mela Koteluk.
Wielu zalicza Melę do gatunku dream pop i coś w tym jest, skłania do refleksji, zatrzymuje na chwilę i pozwala oderwać się od rzeczywistości. Mela pozbawiona drapieżności, trochę eteryczna, melancholijna, alternatywna, z tekstami, z którymi można się utożsamiać (komentarze na you tube) miała na siebie pomysł i świetnie wstrzeliła się w potrzeby młodych, dla których lata 90-te i wokalistki z podobnego nurtu, ale sprzed 20 lat są trochę jak z innej bajki. Nowe pokolenie potrzebowało swojego własnego symbolu i objawiła się Mela Koteluk.
Druga płyta "Migracje", wg mnie linia wokalu ciekawsza, Mela więcej eksperymentuje z głosem, więcej zmiennego tempa, słychać wpływy i inspiracje muzykami z gatunków alternatywnych, tj. Florence Welch czy Siouxsie. Pop miesza się z takimi gatunkami jak post punk czy indie pop.
Oryginalna, świeża, kreatywna, artystka, która nagrała dwie bardzo dobre płyty. Krytycy wróżą jej karierę na miarę Nosowskiej i Bartosiewicz w latach 90-tych.
O dziwo wielu ją porównuje do Nosowskiej a dla mnie jest zupełnie inna. Nosowską kojarzę z płyt Hey'a z lat 90-tych a Koteluk nie jest aż tak rockowa. Kaśka Nosowska solo dla mnie jest bardziej elektroniczna. Może obie maja podobną wrażliwość i wyjątkowe teksty, ale wg mnie Mela to po prostu Mela Koteluk ktoś nowy, za to własny i odrębny.
Miłego dnia z moim nowym odkryciem.
czwartek, 29 stycznia 2015
Ukochana alternatywa VI - Maria Peszek
Drugi polski akcent w ukochanej alternatywie to Maria Peszek.
Bardzo kontrowersyjna wizerunkowo, słownie, poglądowo aktorko-wokalistka.
Córka znanego taty i siostra znanego brata, sama zaczęła być rozpoznawalna najpierw jako aktorka. Ja ją początkowo kojarzyłam z seriali tj. Wiedźmin i z epizodu w Na dobre i na złe, choć seriali nie oglądam, po prostu gdzieś mi przemknęła w TV.
Nagle buch, 2005 rok wydaje płytę "Miasto mania". Pamiętam, że sobie pomyślałam: ok, śpiewająca aktorka czyli poezja śpiewana lub jakieś aktorskie dźwięki rodem z Przeglądów Piosenki Aktorskiej.
Po jakimś niedługim czasie usłyszałam kilka utworów, dzięki mojej koleżance Kurze i obejrzałam teledyski do numerów m.in.: "Moje miasto", "Nie mam czasu na seks" czy "Pieprzę Cię miasto" i już pojawiły się dobre wibracje. Choć wg mnie te piosenki i teledyski mają coś ze spektaklu. Może to kwestia tego, że do tego albumu rzeczywiście powstało widowisko teatralne i przedstawienie multimedialne o tym samym tytule a może po prostu to, że Peszek jest aktorką i ma konotacje aktorskie silnie zakorzenione w genach. Choć sama Peszek przyznaje, że bardziej czuje się wokalistką, przeczytałam to kilka lat temu, nie pamiętam gdzie.
Było to nowe tchnienie i świeży powiew wiatru na polską scenę muzyczną tamtego okresu i dla mnie również, po trzech latach wydany kolejny album pt. Maria Awaria i jeszcze większa popularność. Płyty cieszyły się wielkim zainteresowaniem, krytycy nie szczędzili pochwał, nagrody się sypały a i naród się zainteresował szerzej personą Peszek. I właśnie......
To co ja bym nazwała wolnością artystyczną, wyrażeniem siebie poprzez muzykę i tekst (nomen omen z angielska "express yourself"), tworzeniem dźwięków i tekstów, które nam w duszy i sercu grają, tak duża grupa Polaków (nie chcę generalizować, nie wszyscy) zaczęli Marię zaliczać do zakały, która niepotrzebnie się objawiła. W porównaniu do opinii, które krążą na jej temat w necie i komentarzy pod jej utworami na youtube to moje określenie jest na maksa delikatne.
Fakt jest kontrowersyjna, ma swoje zdanie, porusza w swoich tekstach trudne tematy seksu, cielesności, religijności i polityki czy macierzyństwa (co może być trudne w odbiorze w państwie zamieszkałym przez bardzo prawicowych i konserwatywnych obywateli, gdzie dla wielu te tematy są tabu), ale czy możemy aż tak jej ubliżać i po prostu wyzywać. Każdy ma prawo do własnych poglądów i powinniśmy być naprawdę bardziej tolerancyjni.
Sama też przeżyłabym załamanie, gdybym na swój temat to czytała. Włos jeży się na głowie.
Ja lubię ją za to, że cudnie potrafi się bawić słowem, za niegrzeczne neologizmy (Hujawiak), za piękne porównania (tekst do piosenki "Rosół")za odwagę (Nie wiem czy chcę) no i za muuuzyykę, totalnie wpasowującą się w moje wyobrażenia alternatywy: która porusza, skłania do refleksji i inspiruje, łamiąca tempo, zwrotka nastawia mnie na jakiś klimat, żeby refren zupełnie to rozwiał. Za każdym razem, gdy słucham jakiegokolwiek utworu, to odkrywam go na nowo, no i przede wszystkim za klimat i spójność, którą dla mnie tworzą całe albumy. Podziwiam też wokalistki alternatywne, do których wliczam panią Peszek, że potrafią śpiewać leciutko, delikatnie (Moje Miasto, Nie mam czasu na seks), potrafią być ostre (Pieprzę cię miasto, Sorry Polsko) są różnorodne tak jak ich muzyka (raz klubowe, raz melancholijne), dzięki czemu są tak fascynujące.
Mój najlepszy album to trzeci "Jezus Maria Peszek", kończy cały tryptyk i dla mnie jest najbardziej ciekawy. Kiedyś przeczytałam o tym albumie recenzję, gdzie autor stwierdził, że na tej płycie odchodzi od takiej deklamacji, dykcji i mamrotania aktorskiego. Więcej wokalistki niż aktorki w wokalu i muzyce. Zgadzam się.
Gdzieniegdzie mi nawet przypomina Arctic Monkeys (Nie ogarniam), doszukuję się nawet Bjork (Ludzie Psy).
Najlepsze utwory to z całą pewnością: Ludzie Psy, Nie ogarniam, Wyścigówka, ze starszych Rosół i Muchomory.
Artystka przez duże AAAAA, miłego wieczoru!
środa, 21 stycznia 2015
Ukochana alternatywa III - Kasia Stankiewicz
Trzecia odsłona ukochanej alternatywy to Kasia Stankiewicz.
Polacy nie gęsi i dobrą alternatywę też grają.
Wokalistka, która rozpoczęła swoją karierę od wygranej w programie Szansa na sukces (pierwsza to Justyna Steczkowska, patrz post Polska biało-czerwoni - odsłona IV-ta).
Druga po Anicie Lipnickiej wokalistka Varius Manx. Niespecjalnie wtedy śledziłam jej drogę muzyczną. Owszem lubiłam Varius z Anitą, później już nie bardzo. Znam oczywiście kilka piosenek Kaśki z Variusami, ale to są raczej przeboje grane w radio niż moje własne poszukiwania muzyczne.
Jednak jedno co pamiętam z tamtego okresu mojej bohaterki, to to, iż bardzo podobała mi się jej barwa, gruby mocny głos, taki z większym przytupem i power'em niż u Lipnickiej.
Tak prawdziwie zainteresowałam się Kasią Stankiewicz, gdy pewnego dnia zobaczyłam w telewizji teledysk do Francuzeczki, singla z drugiej solowej płyty Extrapop, teledysk do wspomnianej Francuzeczki oraz do Schyłku lata - dosyć kontrowersyjne jak na grzeczną blondynkę z Varius Manx, ale jeszcze utrzymane w popowym brzmieniu. Wtedy doszłam do wniosku, tak trzeba się temu przyjrzeć i pobiegłam zakupić album Ekstrapop. Album bardzo przypadł mi do gustu, jest utrzymany w stylu pop i elektro, posłuchajcie na playliście.
Drugi album, bardziej wymagający, oszczędny i surowy. Ten, bardziej kieruje się w stronę alternatywną, bardziej klimatyczny i nastrojowy niż pierwszy. Wg mnie jeszcze bardziej interesujący, posłuchajcie Żółtych sloni, Marca, czy Mokrych ulic.
Koniec ubiegłego roku to wydanie kolejnego albumu Kasi pt. Lucy and the loop, wszystkie utwory są anglojęzyczne. Sama artystka przyznaje, że jest to spektakl muzyczny, zamknięty w 10 piosenkach. W jego skład oprócz piosenek mają wejść wystawy rzeźb, obrazów i fotografii. Nad tym wszystkim pracują artyści z różnych stron świata. Producentem albumu jest człowiek, który współpracował z zespołem MOLOKO, więc zapowiadał się bardzo ciekawie i rzeczywiście jest klimatyczny.
Kasia Stankiewicz - bardzo oryginalna artystka, słuchacz sam chce ją odnajdywać i poszukiwać. Tworzy dźwięki zapadające w pamięć i bardzo poruszające, Jej ścieżka solowa zupełnie różna od dokonań komercyjnego popowego zespołu. Ma własny styl i nie boi się go bronić. Szczerze polecam!!!
Miłego słuchania i odkrywania.
21 stycznia - Dzień babci pamiętajcie o życzeniach :-)
wtorek, 21 października 2014
Powrót do korzeni cz. VI - Maanam
W części szóstej odsłaniam MAANAM z jedyną w swoim rodzaju wokalistką, autorką tekstów Korą i jednym z najlepszych kompozytorów, liderów i muzyków w Polsce Markiem Jackowskim.
Zespół legenda, liderzy legendy, muzyka legenda. Przez zespół przewinęły się też takie nazwiska jak John Porter czy Milo Kurtis, najlepsze lata zespołu, największe hity, przeboje, rozpoznawalność to lata 80-te. Ja byłam na ich koncercie w 1996 roku, czyli po rozpadzie zespołu i ponownym pojednaniu i muszę przyznać, że trzymali, reprezentowali bardzo dobrą formę. Ludzi było mnóstwo, bawili się i starzy i młodzi, jeden z moich najlepszych koncertów na których byłam. Wszyscy dookoła śpiewali z Korą a ona sama na scenie była bardzo żywiołowa, skakała, kucałą i zarażała energią cały tłum.
Playlista mogłaby nie mieć końca, ten zespół ma tyle znanych i fajnych utworów, że trudno wybrać co wrzucić do słuchania. Piękne gitarowe solówki, ładnie dudni bas a całości dopełnia charakterystyczny wokal Kory. Wszystko prawdziwa, rockowa mieszanka.
Najdalej, jak sięgam pamięcią to pierwszym utworem, który usłyszałam grupy MAANAM była "Lucciola", miałam może około 5 lat. Trochę później, gdy przeglądałam kolekcję winyli mojego taty to natknęłam się na płytę O!.
I uważam, pewnie przez sentyment, bo ten zespół poznałam w całości dzięki tej płycie, że jest to najlepsze dzieło zespołu MAANAM.
Moja bardzo ulubiona muzyka, Maanam Mniam. Prawdziwa uczta melomana. Kosztujcie :-)
poniedziałek, 20 października 2014
Powrót do korzeni cz.V - Breakout
Dzisiaj w cyklu pt. Powrót do korzeni prezentuję polski zespół Breakout.
Zespół ten gra muzykę z gatunku blues rocka, z niezwykle utalentowanym polskim gitarzystą i wokalistą bluesowym Tadeuszem Nalepą oraz charyzmatyczną wokalistką Mirą Kubasińską.
Lata ich największej aktywności przypadają końcówkę lat 60-tych i na lata 70-te. Wtedy to wychodzi ich pierwsza płyta pt. Na drugim brzegu tęczy i królują wśród polskiej młodzieży takie przeboje jak: "Poszłabym za Tobą", "Na drugim brzegu tęczy" czy "Gdybyś kochał mnie, hej".
Oczywiście, nie jest żadna tajemnicą, że z Breakout'em i Tadeuszem Nalepą, podobnie jak z Led Zeppelin, zapoznałam się również dzięki mojemu tacie, który słuchał takiej muzyki, gdy byłam małym dzieckiem.
Polecam Breakout dla wszystkich, którzy lubią blues w najlepszym wykonaniu, lubią słuchać pięknych solówek i mądrych tekstów.
20 października - Europejski Dzień Seniora,
wszystkim babciom i dziadkom najlepsze życzenia i lecę wypić wspólną kawkę.
poniedziałek, 6 października 2014
Polska biało-smutni - odsłona VII-ma
Niezrozumiałe, straszne, niewytłumaczalne, niepojęte..........
Miało być dzisiaj weselej, ale poruszona informacją, o której dowiedziałam się rano, daję radę wydusić tylko tyle:
Najpiękniejsza Anna Przybylska
1978-2014
RIP..................
niedziela, 5 października 2014
Polska biało-czerwoni - odsłona VI-ta
Szósty dzień polski - szósta odsłona - Kasia Stankiewicz.
Druga na moim blogu wokalistka, która rozpoczęła swoją karierę od wygranej w programie Szansa na sukces (pierwsza to Justyna Steczkowska, patrz post Polska biało-czerwoni - odłona IV-ta).
Druga po Anicie Lipnickiej wokalistka Varius Manx. Niespecjalnie wtedy ślidziłam jej drogę muzyczną. Owszem lubiłam Varius z Anitą, poźniej już nie bardzo. Znam oczywiście kilka piosenek Kaśki z Variusami, ale to są raczej przeboje grane w radio niż moje własne poszukiwania muzyczne.
Jednak jedno co pamiętam z tamtego okresu mojej bohaterki, to to, iż bardzo podobała mi sie jej barwa, gruby mocny głos, taki z więszym przytupem i power'em niż u Lipnickiej.
Tak prawdziwie zainteresowałam się Kasią Stankiewicz, gdy pewnego dnia zobaczylam w telewizji teledysk do Francuzeczki, singla z drugiej solowej płyty Extrapop, teledysk do wspomnianej Francuzeczki oraz do Schylku lata - dosyć kontrowersyjne jak na grzeczną blondynkę z Varius Manx. Wtedy doszłam do wniosku, tak trzeba się temu przyjrzeć i pobiegłam zakupić album Ekstrapop. Album bardzo przypadł mi do gustu, jest utrzymany w stylu pop i elektro, posłuchajcie na playliście.
Drugi album, bardziej wymagający, oszczędny i surowy. Ten, wg mnie bardziej kieruje się w stronę alternatywną, bardziej klimatyczny i nastrojowy niż pierwszy. Wg mnie jeszcze bardziej interesujący, posłuchajcie Żółtych sloni, Marca, czy Mokrych ulic.
Wkrótce zastanieniemy w sklepach kolejny album Kasi pt. Lucy and the loop, wszystkie utwory są anglojęzyczne. Sama artystka przyznaje, że jest to spektakl muzyczny, zamkniety w 10 piosenkach. W jego sklad oprócz piosenek mają wejść wystawy rzeźb, obrazów i fotografii. Nad tym wszystkim pracują artyści z różnych stron świata. Producentem albumu jest człowiek, który wspólpracował z zespołem MOLOKO (patrz zestawienie brytyjskie, post pt. Kto lubi brytyjskie mleko?), więc zapowiada się bardzo ciekawie.
To co ruszamy do sklepów i czekam na opinie ;-)
Kasia Stankiewicz - bardzo oryginalna artystka, słuchacz sam chce ja odnajdywać i poszukiwać. Tworzy dźwięki zapadające w pamięć i bardzo poruszające, Jej ścieżka solowa zupelnie różna od dokonań komercyjnego popowego zespołu. Ma własny styl i nie boi się go bronić. Szczerze polecam!!!
Miłego słuchania i spokojnej niedzieli.
sobota, 4 października 2014
Polska biało-czerwoni - odsłona V-ta
Zapowiada się rockowa sobota.
Czysty, piękny rock w najlepszym wykonaniu czyli HEY.
Grupa, która nieprzerwanie od ponad 20 lat króluje na polskim, rockowym rynku muzycznym.
Na czele z charyzmatyczną, sympatyczną wokalistką, najlepszą w Polsce autorką tekstów Kasią Nosowską.
Jakbym miała podać polska grupę rockową, która najszybciej nasuwa mi się na myśl, to właśnie wymieniłabym Hey.
Na wczesną tworczość Hey miało wpływ brzmienie zbliżone do gatunku grunge (który na tym blogu również sie pojawi, tylko w innym zestawieniu i troszeczkę później). Kto w naszym panstwie nie zna takich numerow jak: Teksański, Moja i Twoja Nadzieja czy Zazdrość.
Kasia to wokalistka, która lubi zaskakiwać swoim wyglądem, widzieliśmy ją w czerwonych lub bardzo krótko ściętych włosach czy dredach. Eksperymentuje również muzycznie zwłaszcza w swoich solowych projektach, prezentuje tam brzmienie z pogranicza muzyki elektronicznej, zadziornej, trip-hopowej.
Jej teksty są bardzo doceniane przez krytyków i słuchaczy, wielu z nich nie określa już Kaśki mianem autorki tekstów lecz poetki. Ona sama skromnie jednak przyznaje, że jest tekściarką, bo wtedy może popełniac błędy i więcej jej można wybaczyć a jako poetce, by jej to nie wypadało.
Kasia Nosowska to wokalistka, która także odniosła sukces na polu swoich solowych doświadczeń. Pierwszy album Puk.Puk jest utrzymany w cięższej stylistyce, w klimacie trip hopowym, który ja osobiście bardzo lubię. Zamieściłam na dzisiejszej playliście moja ulubioną Pania Pasztetową, właśnie z tego albumu - polecam do odsłuchu.
Hey to drugi zespół, który został zaproszony do nagrania polskiego MTV Unplugged, zresztą ten koncert byl również udany, jak wszystko sygnowane przez HEY, country wersja Teksańskiego czy numer wykonany z Chylińską pt. "Angelene" - cudo (również na mojej dzisiejszej playliście, równiez polecam).
Hey to zespół kochany przez Polaków, słuchaczy oraz krytyków o czym mogą świadczyć zdobyte Fryderyki, bawią i poruszają swoją muzyką już drugie pokolenie naszych rodaków i oby tak dalej.
4 października to Światowy Dzień Onkologii.
Na raka trzustki zmarł Steve Jobs, amerykański biznessmen, wizjoner, twórca marki Apple, właśnie skończylam czytać jego biografię, autorstwa Walter'a Isaacson'a.
Gorąco polecam te pozycję, Ponad 700 stron dobrego rzetelnego pisarstwa. W sam raz na coraz dłuższe wieczory. Trochę również o muzyce, znacie z pewnością iTunes, iPod, iPhone itp., tworzone właśnie przez Steve'a i jego ekipę z Apple'a. Zachęcam do lektury.
Spokojnej soboty!
piątek, 3 października 2014
Polska biało-czerwoni - odsłona IV-ta
Dzisiejszy post będzie pełen uwielbienia dla kolejnej wokalistki z Polski, laureatki wielu nagród, Fryderyków, zwyciężczyni wielu festiwali - JUSTYNY STECZKOWSKIEJ, właścicielki najpiękniejszego wokalu, który jest na polskiej scenie muzycznej - wg mnie, oczywiście.
Justyna dostała od losu wielki prezent - czyli piękny, mocny głos. Człowiek, który jest obdarzony takim narzędziem, nie może robić nic innego jak tylko śpiewać. Dodatkowo jest uzdolnioną kompozytorką i autorką tekstów. Ma za sobą także przygodę z kinem, zagrała w filmie "Na koniec świata" i jej gra została doceniona.
Głos Pani Steczkowskiej - jeden taki talent na kilka lat, w Polsce chyba żadna wokalistka nie dysponuje takim głosem, poza divami operowymi. Kilka oktaw, MOCNY, dźwięczny, nie wibruje, przyjemna barwa, która może zmienić się drapieżną rockową, lub cicho i przyjemnie szeptać, potrafi długo trzymać dźwięk. Wieść niesie, że jak była mała i śpiewała w kościele to popękały szyby od jej mocnego głosu. Ja osobiście uwielbiam jak go nam prezentuje na wysokich tonach i lubię jak robi to często. Skoro ma się czym pochwalić, to czemu tego nie wykorzystywać. Polecam posłuchać piosenki "Sama" 4. na playliście i "Wiatr Ikuku", nr 5 na mojej dzisiejszej playliście, na samym końcu wyciąga tak wysoki dźwięk, że nie mieści się to w głowie i robi to z taką lekkością. Wokalizy, które proponuje na płycie Dzień i Noc, są tak poruszające, że ciary przechodzą podczas ich słuchania.
Muzyka Pani Steczkowskiej - porusza się w szeroko rozumianym popie, ale potrafi być oryginalna i różnorodna, na początku swojej kariery bardziej z rockowym pazurem (Dziewczyna szamana, Naga), później eksperymentuje z muzyką żydowską (Alkimja). Potrafi nagrać też bardzo ciepły, prawie szeptany album (Daj mi chwilę), lub piosenki dla dzieci (Puchowe kołysanki). Nie jest dla niej problemem stworzenie muzyki do filmu (Na koniec świata), śpiewanie poezji (Mów do mnie jeszcze). Na albumie Femme Fatale, mierzy się z repertuarem m.in.: wielkiej Ewy Demarczyk i Edith Piaf i udaje jej się to.
Lubi współpracować z innymi utalentowanymi artystami:
- Grzegorz Ciechowski - pomógł jej na początku kariery, pisał dla niej teksty, producent Dziewczyny szamana i Nagiej
- Kasia Nosowska i Edyta Bartosiewicz - teksty na Dzień i Noc,
- Ania Dąbrowska - pomoc przy Daj mi chwilę, utrzymanym w klimacie smooth jazz.
- Maciej Maleńczuk - na płycie Mezalianse śpiewają piosenki z Kabaretu Starszych Panów,
- Mateusz Pospieszalski aranżacja płyty Alkimja.
Została zaproszona przez Jurka Owsiaka do udziału w Przystanku Woodstock w 2006 roku, gdzie zaproponowała swój repertuar w bardzo rockowej aranżacji, moi znajomi, którzy byli na tym koncercie, stwierdzili, że jej występ był najmocniejszym punktem na festiwalu w tamtym roku. Są fragmenty tego koncertu na youtube, można poszukać i posłuchać - cudowne, ach ten głos - polecam.
Proponuję dzisiaj w playliście taki mały przekrój jej twórczości, ale żeby do końca zasmakować klimatu jaki prezentuje słuchaczowi, innego na każdym albumie, trzeba zakupić jej płyty i się porządnie wsłuchać.
Dla mnie albumem, który jest już dla mnie naj, naj, naj, kultowy, z niepowtarzalnym klimatem, dotknięty ręką wielkiego Ciechowskiego, która jest na nim zauważalna (czyt. również post Polska biało-czarni - odsłona II-ga), to Dziewczyna szamana i doszukuję się takiej Justyny na każdej jej późniejszej płycie, bo taką Justynę lubię najbardziej.
Polecam do wysłuchania jeszcze:
Sanktuarium
Terra
Bombay Goa
Morenica
Słoneczko
Niekochani
Myte dusze
Dziś Twój ślub
Za dużo wiesz
Prywata: podczas studiów w dużym mieście, gdy pracowałam w Coffee Barze, pewnego dnia weszła do środka Justyna Steczkowska, ubrana w modnie skrojony czarny, elegancki garnitur damski, z rozpuszczonymi, długimi, czarnymi włosami i zamówiła herbatę z róży z miodem. Wcześniej wyobrażałam sobie, że jest wyższa a jest naprawdę filigranową i drobną kobietą. Spotykała się tam ze swoimi znajomymi, a ja stałam jak taka wryta kukła i nie mogłam oderwać od niej oczu. Prawdziwe spotkanie z idolem, które pamiętam do dziś, zdradzę jak brzmiało, a co tam:
- Dzień dobry co podać?
- Poproszę sok ze świeżego ananasa - mówi Justyna
- Niestety nie mamy.
- A jest herbata? - zapytuje Justyna
- Tak jest - moja odpowiedź
- Jaką Pani poleca?
- Wg mnie najpyszniejsza jest z dzikiej róży - zaproponowałam
- To poproszę - zgodziła się Justyna, po czym dodała: i poproszę jeszcze łyżeczkę miodu.
- Dobrze - odpowiedziałam, - poproszę 4 zł, i podałam herbatę z miodem, nic więcej nie wydusiłam:-)
Artysta wart uwagi z całą pewnością. W tym roku przypada 20-lecie działalności muzycznej Justyny i z tego tytułu trwa właśnie trasa koncertowa artystki, szczegóły na jej stronie.
Dzisiaj nie zapominamy szczerze się uśmiechać do wszystkich wokół, ponieważ trwa Międzynarodowy Dzień Uśmiechu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)